Dajcie nam segregować śmieci!
Data: 08-06-2006 o godz. 21:26:32
Temat: Z Gazety Wyborczej/Stołecznej


Mieszkańcy Radości zaskoczeni wywiezieniem pojemników do segracji z ul. Wilgi nadal zwożą tam porozdzielane w torbach śmieci Z kolejnych miejsc w Warszawie po cichu znikają pojemniki na zużyty plastik, papier i puszki. Mieszkańcy, którzy korzystali z nich przez całe lata, protestują: - Czy miastu nie zależy na rekultywacji odpadów?

Koło sklepu spożywczego przy ul. Wilgi w Radości od tygodnia rośnie góra śmieci. Wczoraj ją usunięto, ale ludzie od razu zaczęli usypywać nową. - Nadal kładziemy tu worki z plastikiem, bo mamy nadzieję, że pojemniki do segregacji wrócą na swoje miejsce - mówią okoliczni mieszkańcy, którym zależy na segregowaniu odpadów. Teraz zostały im tylko kontenery na niepotrzebną odzież. Pojemników na śmieci ubywa coraz częściej w różnych punktach miasta. Służby miejskie regularnie zabierają je spod bloków m.in. na Żoliborzu. Pod koniec maja ostatnie znikły po wielu latach z os. Potok. Problem jest tak duży, że Stowarzyszenie Zielone Mazowsze przeprowadziło specjalną ankietę. - Przepytaliśmy warszawiaków ze wszystkich dzielnic, czy segregują śmieci i czy mają pod domem przeznaczone do tego celu pojemniki. Większość deklaruje, że z chęcią by to robiła, ale nie ma takiej możliwości, bo pojemniki znikają w tajemniczych okolicznościach - mówi Marcin Jackowski z Zielonego Mazowsza. - Żeby wyrzucić plastikowe butelki, pokonuję prawie 2 km. A na miejscu okazuje się, że pojemnik jest zapchany po brzegi, więc albo śmiecę obok, albo wrzucam do zwykłego kosza - skarży się Anna Bartosik z Bielan. Pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów można spotkać głównie na nowych osiedlach. - To prawda. Wśród starych blokowisk jest ich dużo mniej, ale tylko dlatego, że ludzie, którzy tu mieszkają, rzadko z nich korzystają. Mieszkańcy osiedli domków jednorodzinnych z kolei wrzucają do pojemników wszystkie możliwe śmieci. Nie ma na to innej rady, jak tylko wywieźć pojemnik w inne miejsce - klaruje Eugeniusz Góra, rzecznik prasowy MPO. Za pojemniki na makulaturę, plastik i szkło odpowiada kilka prywatnych firm i Zarząd Oczyszczania Miasta. Mieszkańcy, którzy chcą segregować odpady, muszą zgłosić to administratorowi budynku. Na pojemnik można jednak czekać miesiącami. Wie o tym Adam Będkowski, który walczył o nie dokładnie rok. - Z mojego osiedla Przy Metrze wszystkie pojemniki zniknęły nagle półtora roku temu. ZOM tłumaczył, że przewracali je bezdomni. Żeby je odzyskać, musiałem zapukać do 400 mieszkań i poprosić o wsparcie sąsiadów - opowiada. Choć na segregowaniu odpadów zależy także wielu mieszkańcom Radości, pojemniki na ul. Wilgi nie wrócą. - Bo mieszkańcy wrzucali do nich gruz, papę, kafelki, a nawet niebezpieczny dla zdrowia eternit. To, co się nie mieściło, zostawiali przy kontenerach. Z tego robiła się góra śmieci - mówi Iwona Fryczyńska z Zarządu Oczyszczania Miasta. Okoliczni mieszkańcy nie mogą się nadziwić: - Trochę zajęło przekonanie ludzi, żeby segregowali odpady. Ale teraz, gdy w końcu wielu nauczyło się to robić, zabrali nam pojemniki.





Artykuł jest z LSI Wawer
http://www.wawer.waw.pl/beta

Adres tego artykułu to:
http://www.wawer.waw.pl/beta/modules.php?name=News&file=article&sid=301