Miasto wpuściło TBS między wille
Data: 05-10-2006 o godz. 10:56:13
Temat: Z Gazety Wyborczej/Stołecznej


Osiedle siedmiu bloków na 200 mieszkań wśród domów jednorodzinnych w Radości forsuje TBS Wawer i burmistrz tej dzielnicy. Mimo że to absolutnie niezgodne z projektem planu zagospodarowania. Sąsiedzi żądają wstrzymania inwestycji

Grażyna i Grzegorz Chełstowscy, przedstawiciele komitetu protestacyjnego, stoją na działce, na której osiedle ma budować TBS - Przeprowadziłam się tu z blokowiska na Gocławiu, szukając ciszy i spokoju - mówi Anna Wierzchowska. - Kupiliśmy działkę w przetargu od gminy i byliśmy pewni, że w sąsiedztwie powstanie jedynie zabudowa jednorodzinna. Tak przewiduje projekt planu miejscowego. To, co się dzieje, to bezprawny zamach na ład przestrzenny naszej dzielnicy. To samo mówią jej sąsiedzi. Kiedy się budowali, urzędnicy wymagali od nich, by na działce nie stawiali więcej niż jednego budynku. - Nawet garaż musiał być pod jednym dachem z domem - przypominają Grażyna i Grzegorz Chełstowscy. - Mogliśmy zabudować tylko jedną piątą działki, a resztę zostawić jako powierzchnię biologicznie czynną. Są zbulwersowani tym, że te obostrzenia nie będą dotyczyć inwestycji TBS. Burmistrz daje działkę, ale nie wie jaką Dziś przy ul. Garncarskiej (na zachód od ul. Patriotów), w miejscu, gdzie mają w przyszłości zamieszkać lokatorzy z TBS, rośnie sosnowy las. Nie ma kanalizacji, oświetlenia, utwardzone są tylko niektóre drogi. Wokół placu spółki stoją okazałe wille i domy jednorodzinne oraz kilka parterowych drewniaków. Skąd pomysł, by między nimi budować ogrodzone osiedle siedmiu budynków z parkingami dla dziesiątek samochodów? Okazuje się, że działkę w Radości razem z kilkoma innymi dla TBS wytypował burmistrz Wawra Andrzej Bittel. Nie sprawdził, co można tam postawić. Liczyła się powierzchnia. Przy ul. Garncarskiej to w sumie ok. 13 tys. m kw. - Nie chcę zrzucać winy na władze TBS, ale to one uznały, że teren nadaje się pod inwestycję - zastrzega burmistrz Bittel. Rok temu decyzję o przekazaniu działek w Radości podjęła Rada Warszawy. Pierwszy zgrzyt pojawił się wkrótce potem. Burmistrz odkrył, że projekt szykowanego właśnie planu miejscowego pozwala na działkach przy Garncarskiej jedynie na domy jednorodzinne. Co zrobił? - Złożyłem wniosek o to, by dopuścić tam zabudowę TBS-owską - informuje burmistrz. TBS w kłopocie Plan miejscowy jeszcze nie jest gotowy. By zbudować mieszkania, TBS musi dostać decyzję o warunkach zabudowy. Zabiega o nią od roku. Już raz biuro naczelnego architekta miasta odmówiło. TBS chciał budować za wysoko, za gęsto i za dużo. Teraz w ratuszu leży kolejny wniosek spółki. Właśnie oprotestowali do sąsiedzi. - Protesty to barbarzyństwo, to siedem budyneczków - mówi prezes TBS Antoni Kłopocki. - Już cztery razy zmieniałem koncepcję osiedla. Mam zarezerwowane pieniądze w banku na te 200 mieszkań. W zeszłym roku kredyt przepadł. Nie chcę, żeby tak się stało również teraz. Dlaczego prezes nie sprawdził wcześniej, co będzie można postawić na działce? Antoni Kłopocki odpowiada: - To właściciel, czyli miasto, decyduje, jaką działkę może przekazać spółce. Dostałem ją aportem. Teraz decyzja o losach TBS w Wawrze waży się w ratuszu. - Jeżeli wniosek nie zostanie zmieniony, odpowiedź będzie negatywna, tak jak dotąd - zapewnia Michał Borowski, naczelny architekt miasta.





Artykuł jest z LSI Wawer
http://www.wawer.waw.pl/beta

Adres tego artykułu to:
http://www.wawer.waw.pl/beta/modules.php?name=News&file=article&sid=304